Ratusz Staromiejski

W dawnych dobrych czasach państwa miały swoich właścicieli. Złośliwi twierdzą, że jest tak nadal, tyle, że dziś mniej oficjalnie. Feudałem – właścicielem państwa, w którym lokowano Toruń, był zakon krzyżacki. Krzyżacy, chcąc podkreślić swe panowanie, postawili zamek z jego okazałą, wysoką na blisko pięćdziesiąt metrów wieżą. Wieża już z daleka zdawała się mówić – to nasze państwo, w którym niepodzielnie rządzimy.

Elity rosnących w siłę samorządnych miast miały jednak odmienne zdanie. Owszem – szanowny feudale – może i rządzisz tymi ziemiami, ale szerokie swobody, którymi dysponujemy, pozwalają nam na prowadzenie wielkiego handlu i sprawowanie niczym nieskrępowanej polityki zagranicznej. Nasze miasta to kupieckie republiki! Skoro już to wiemy, musimy to powiedzieć. Głośno, wyraźnie i dobitnie. Tu z pomocą idzie architektura – najtrwalsze i bardzo finezyjne narzędzie propagandy. Ratusz Staromiejski zdaje się zatem krzyczeć – jestem miejskim zamczyskiem, pałacem władzy kupieckich elit! Moja wieża konkuruje z zamkową! Ba – konkurencję tę wygrywa!

Znawcy tematu są zgodni – na północ od Alp nie ma drugiego takiego ratusza. Pozwala to stawiać znak równości między potęgą Sieny, Florencji i Torunia. A jeśli to zapędy idące zbyt daleko, z pewnością da się postawić znak równości między tym, co myśleli o sobie dawni sieneńczycy, florentyńczycy i torunianie.

Czteroskrzydłowy gmach z dziedzińcem i okazałą wieżą skupia w sobie najważniejsze miejskie funkcje. Jest ratuszem par excellence – Domem Rady – ośrodkiem władzy. Ale i domem kupieckim, sądem, wagą, aresztem, archiwum, podręcznym arsenałem, wreszcie – magazynem napojów wyskokowych. Co ważne – i bodaj najlepiej świadczące o potędze toruńskiej gminy – dom kupiecki, sukiennice, od samego początku należały do komuny. Inne miasta, by wspomnieć tylko Kraków, Wrocław, czy Poznań, dopiero po upływie kilkudziesięciu lat miały komfort odkupienia sukiennic z rąk feudała.

Ratuszowe mury były świadkami zwoływanych tu sejmów koronnych, dysput religijnych, wreszcie – gościły wielkich i znamienitych. To tu wyzionął duch Jan Olbracht, przegrywając walkę z trzema wielkimi namiętnościami – gorzałka, tłustym jadłem i niewiastami.

Mówi się, że Ratusz to wielki kalendarz. Jedna wieża symbolizuje rok, cztery skrzydła z czterema wieżyczkami – jego pory, dwanaście wielkich sal to dwanaście miesięcy, natomiast okien jest dokładnie tyle, ile dni w roku. Stąd też w roku przestępnym przebijane jest trzysta sześćdziesiąte szóste okno, które zaraz z początkiem marca jest zamurowywane.

Powrót